Bebbanburg znowu w tarapatach

Uhtred znowu w opałach

Kiedy przy wydaniu X części “Strażnik ognia” czytelnicy prorokowali, że historia nieuchronnie zbliża się ku końcowi, nie mogli mylić się bardziej. Bernard Cornwell udowodnił, że historia walk Wikingów z północy i południa tak naprawdę dopiero się rozkręca. Czytelnicy mają właśnie okazję poznać XII część sagi – Wojny Wikingów. Tom 12. Miecz królów, w której tradycyjnie główny bohater nie ma ani chwili spokoju (https://www.taniaksiazka.pl/miecz-krolow-wojny-wikingow-tom-12-bernard-cornwell-p-1300087.html). Wymęczony wojnami, potyczkami, licznymi podróżami, a nawet próbami podjęcia dyplomatycznych rozejmów ma nadzieję, że wreszcie w Bebbanburg, chociaż na chwilę, zapanuje względny spokój. Nic bardziej mylnego, ponieważ już na samym początku tej części odkrywamy, że na nabrzeżu ktoś morduje rybaków i wyrzuca na brzeg ich zmaltretowane ciała. Z pozoru wydaje się to być zwykłym napadem rabunkowym, do którego nie powinniśmy przykładać zbyt wielkiej wagi. Uhtred i fani jego sagi wiedzą jednak doskonale, że za chwilę trzeba będzie szykować się do walki z nowym przeciwnikiem, nawet na długo przed tym, nim odkryje się jego motywację. I mają rację.

Ten tom zdecydowanie bardziej niż inne, uderza w mroczne, dość przerażające chwilami tony, tworząc atmosferę napięcia i grozy, od początku do końca. Uhtred przechodzi kolejną przemianę, jednak cały czas zachowuje swoje dawne nawyki, których nie znoszą jego przeciwnicy, a kochają fani serii. Po raz kolejny bohater zgodzi się komuś pomóc, tym razem żonie króla Edwarda. Ma w tym swój własny interes, bo uważa, że jej pasierb spiskuje przeciwko niej i jej dzieciom. Wbrew wszelkim ostrzeżeniom (jakby Uhtred kiedykolwiek słuchał rad innych) wybiera się na ratunek. Oczywiście to jest ten moment, kiedy jego historia nabierze strasznie, strasznie złych obrotów. A, i oczywiście składa kolejną przysięgę, więc teraz jest również zobowiązany wykonać misję ze względu na swoje przyrzeczenie.

Rycerz w lśniącej zbroi


W tym tomie będziemy musieli pożegnać się z kilkoma bohaterami, których znamy z innych opowieści. Zapewne jeden z nich był waszym ulubieńcem, tak jak Uhtreda, i jego odejście, delikatnie rzecz ujmując, zdenerwuje go ponad miarę i wzbudzi ślepą furię. Jako obrońca sprawi się wyśmienicie, będzie poważany przez lud angielski (jakbyście uratowali 13 dzieci za jednym zamachem też by wam bito brawo), natomiast mnóstwo sytuacji, w których się znajduje rozgrywa dość chaotycznie i nieuważnie, jakby szukał kłopotów, albo miał już naprawdę dość tego, w co zamieniło się jego życie. Nie wyprzedzając faktów i nie dodając nadinterpretacji warto wspomnieć jeszcze o dwóch ważnych elementach – świetnej nowej postaci, z którą bohater się zaprzyjaźni i nader epickiej walce w finałowej części powieści.

Book obraz autorstwa freepik – www.freepik.com

Tagged , , , ,